Budzik jak zwykle dzwonił niemiłosiernie głośno. Jak dostanę wypłatę w tym miesiącu to wywalę tego rzęcha i kupię jakiś normalny budzik-pomyślałam leniwie otwierając oczy. Był mój od kiedy pamiętam, dostałam go na trzecie lub czwarte urodziny od rodziców. Owy budzik w kształcie niebieskiego misia już nie wydawał z siebie dźwięcznych melodii, a sam łomot, który co rano witał mnie i moje coraz bardziej poukładane życie. Nigdy bym nie pomyślała,że w wieku 19 lat wyląduję w podrzędnej kamienicy,w jedno pokojowym mieszkaniu bez wsparcia najbliższych mi osób. Siadając na łóżko spojrzałam na zdjęcie,które zawsze nade mną czuwa. Moja mama i ja stoimy w koronach śmiejąc się. Miałam wtedy pięć lat i marzenia o zostaniu najlepszą tancerką w Stanach a mama jeszcze nie była świadoma tego co ją czeka. Posłałam uśmiech do wspomnień i ruszyłam szybko do łazienki. Niestety,marzenia o tanecznej karierze musiały ulec zmianie. Pracowałam w klubie jako tancerka na rurze. Co prawda udało mi się zdobyć wejścia dzięki moim poprzednim znajomościom i dorabiałam prowadząc zajęcia taneczne dla dzieci w przedszkolu i nie miałam prawa narzekać,lecz dobrze wiedziałam,że moje życie mogło wyglądać zupełnie inaczej. Starsza siostra wpadająca w narkotyki i gangi po śmierci matki,ojciec który wariuje zostając sam z problemami codzienności i wyrzuca mnie z domu zaraz po tym jak Liv zostaje zabrana na odwyk. Moja przeszłość nie powala na kolana, ale jest to mój bagaż doświadczeń, który pomaga mi patrzeć w przyszłość z optymizmem, którego czasami nawet ja nie rozumiem.
Szybka kawa z rana i naturalny jogurt jedzony w pośpiechu musiał mi wystarczyć, naciągnęłam na siebie sweter,szyję owinęłam szalikiem i zarzucając torbę na ramie wybiegłam z mieszkania. Dziewczyny mnie zabiją jeśli dziś spóźnię się na próbę,mam tylko nadzieję, że Coco nie czeka na mnie zbyt długo. Zbiegłam ze schodów mijając już coraz bardziej znane twarze,myślę że za jakieś dwa, góra trzy miesiące zapamiętam imiona lub nazwiska najbliższych sąsiadów. Wypadając z klatki zobaczyłam nadchodzącą dziewczynę, która pomachała mi energicznie.
-Witaj maluchu, punkt dla Ciebie za brak spóźnienia dziś!-przywitała się pocałowała mój policzek.
-Na prawdę zastanawiam się, kiedy przestaniecie tak dobitnie mi przypominać,że jestem od Was młodsza.-pokręciłam głową szturchając ją w bok.
-A no wtedy,kiedy postarzejesz się i będziesz potrzebowała make up'u do odmładzania się jak my co wieczór a nie jak Ty do postarzania się.-zaśmiałyśmy się. W klubie oprócz mnie były jeszcze trzy tancerki, własnie Coco, która mała 26 lat, Claudia i Olivia które obie miały 23 lata. Na początku nie miałam z nimi lekko,musiałam pokazać,że mam twardy tyłek i poradzę sobie nie tylko na scenie,ale też psychicznie. Ludzie z barów potrafią często pchać łapy tam gdzie nie powinni,a po za tym kiedy w klubie są tylko cztery tancerki po jakimś czasie w określonym rejonie ludzie zaczynają kojarzyć twarze i fakty. Widać poradziłam sobie dobrze,ponieważ mija mi trzeci miesiąc pracy a z dziewczynami dogaduję się bardzo dobrze. W klubie wszyscy byli na prawdę mili, kelnerzy zawsze uśmiechnięci i skorzy do rozmowy a więc nigdy się nam nie nudziło. Reszta dziewczyn była już na miejscu kiedy przyszłyśmy. Przebrałyśmy się w spodenki i topy i zaczęłyśmy rozgrzewkę przed próbą. Wszystkie układy miałam już opanowane i nie czułam się w nich źle. Nigdy wcześniej nie myślałam, że w takim klubie tancerki myślą nad tym co tańczą. Dopiero kiedy sama jestem na ich miejscu zaczynam wszystko rozumieć. Oczywiście są miejsca gdzie dziewczyny potrafią owinąć nogi dookoła rury, okręcić się na niej a reszta występu to siadanie na kolanach przypadkowym mężczyzną i odprawianie publicznej orgii,lecz nie u nas. Wymyślamy zawsze jakieś układy na rurkach, Claudia kiedyś uczęszczała na pool dance, a Coco ma nawet instruktora tańca pool dance,a co najważniejsze zawsze na najwyższej półce stał szacunek do nas samych. Na szczęście nasz szef chwalił naszą pracę,która działała korzystnie dla klubu i dla niego. Czasami widywałyśmy nawet kobiety które przychodziły patrzeć na nasze występy a przy okazji wypić drinka i świętować. A więc nasz klub nie tylko bazował na przepitych kolesiach,którzy chcą tylko wlepiać oczy w nas z chęcią wykorzystania, ale także na ludziach normalnych lubiących bardziej odważny sposób tańca. Obecnie pool dance dla mnie jest sztuką. Potrzeba ogromnej siły aby wytrzymać całą noc na występie. Na początku miałam mniejsze role w tym wszystkim,a teraz pomagam dziewczyną na pełen etat i nawet siniaki nie są tak bardzo widoczne.
Dzisiejszy wieczór nie zapowiadał nic nowego. Przygotowania za sceną w naszej prowizorycznej garderobie, śmiechy i wzajemne pośpieszanie,czasami zaczynałam czuć się jak w rodzinie,którą jeszcze tak nie dawno miałam. Około drugiej po północy klub został zamknięty a my udałyśmy się do domów. Z ukłuciem zazdrości patrzyłam jak narzeczony Coco przyjeżdża po nią autem każdej nocy. Co jakiś czas dziewczyny dogryzały mi,że mogłabym bardziej ulgowo traktować zaloty mężczyzn,lecz nigdy nie naciskały na konkretne powody,dlaczego nie chcę z nikim być. Chociaż podczas zimnych nocy,dobrze byłoby gdyby ktoś pomyślał o tym,żebym nie marzła.Ja zawsze musiałam iść sama,oby tylko do wiosny i cieplejszych nocy,będzie mi lepiej i przyjemniej. Pożegnałam się z dziewczynami i wyszłam opatulona szalem kierując się do domu. Zawsze widok drzwi mojego mieszkania sprawiał,że się uśmiechałam. Szybko przekroczyłam próg i zamykając drzwi rzuciłam się na łóżko z myślą,że jutro mogę spać dłużej,ponieważ zajęcia z dziećmi mam dopiero na popołudnie..
~~~
Pierwszy rozdział pojawia się szybciej,ponieważ chciałabym wiedzieć czy podoba się Wam sposób w jaki piszę, czy macie uwagi do długości rozdziałów, czego oczekujecie itp. Na prawdę mi na tym zależy,ponieważ ten fanfiction ma się podobać Wam,tylko z moimi pomysłami. ;)
No więc,jeśli przeczytaliście to skomentujcie proszę,ponieważ to wielka motywacja do dalszego pisania!
Po prostu... O Mój Boże, nie wiem co mam pisać, jak skomentować to wszystko. Jestem dumna, że w końcu w Polsce pojawiają się dobre pisarki jak i fanfiction. Nie mam bladego pojęcia kiedy pojawi się tutaj Harry, ale matko jak ona go spotka to czuję, że wszystko co mam w środku, żołądek, jelita wszystkie jakie mam i przede wszystkim serce zje stado motyli. Podoba mi się to jak piszesz, twój styl i logika zachowana w sytuacji. Literówki pojawiają się nawet w najlepszych książkach u najlepszych pisarzy także jeżeli takie są to się nie przejmuj tym. Nie wiem co jeszcze dodać... A! Mam nadzieję, że drugi rozdział pojawi się jak najszybciej i oby był tak długi żeby tylko spotkała Harry'ego!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za wenę i dobrą pracę z blogiem!
strongerharrystyles.blogspot.com :)
Odważny pomysł. Mam nadzieję, że nie pójdziesz ani w stronę pornografii, ani "rzygania tęczą". Proszę, nie będzie w miarę normalnie :D
OdpowiedzUsuńPoczątek jest ok, mam nadzieję, że dopiero się rozkręcasz ;)
@for_1D_fame
Pomysł oryginalny, nigdy nie czytałam takiego ff, to duży plus, mam nadzieję że rozwiniesz akcję jakoś ciekawie :) W niektórych miejscach nie ma spacji albo są powtórzenia, ale generalnie czyta się bardzo przyjemnie, czekam na kolejne rozdziały ze zniecierpliwieniem xxx
OdpowiedzUsuń@awhmydelly
http://moj-swiat-mojeslowa.blogspot.com/
Po prostu super, już czekam na następny rozdział i spotkanie Harry'ego . Sposób pisania też jest całkiem okey. :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny :) Już nie mogę doczekać się Harry'ego :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny :) Już nie mogę doczekać się Harry'ego :)
OdpowiedzUsuń