Kiedy zbierałam się do domu Olivia, Claudia i Coco dawały zakłady o to, co Harry dziś mi przyniesie, gdzie będzie na mnie czekał, co do mnie powie i jak się tym razem zachowa. Kręciłam tylko głową z rozbawieniem, starając się nie zwracać uwagi na ich docinki. Nie powiem, schlebiało mi, że ktoś taki jak On interesuje się zwykłą tancerka z nocnego klubu i za każdym razem kiedy spotykałyśmy się wieczorem w pracy opowiadałam im jak minął poprzedni wieczór, ale za żadne skarby nie mogę dopuścić Harry'ego do moich uczuć i roztrzaskanego serca, ponieważ nie wytrzymałabym kolejnych rozczarowań. Moja przeszłość zbyt bardzo mnie doświadczyła. Owinęłam się więc szalem i żegnając się całusem z dziewczynami wyszłam tylnymi drzwiami na chłodne jesienne powietrze.
Nie było go.
Serce lekko zakuło, a w głowie pojawiła się myśl, że pierwszy raz od dawna będę wracała sama do domu. Odpędziłam demony oraz idiotyczne myśli nawiedzające moje serce i biorąc głęboki wdech ruszyłam przed siebie.
-Allie, chyba nie myślisz, że puszczę Cię samą na nocne ulice Los Angles.- usłyszałam za sobą głos. Wiedziałam, że to Harry więc nawet się nie odwracałam. Uśmiech wyrośł na mojej twarzy i przechyliłam głowę, nadal patrząc na ulice przede mną.
-A gdybym tak pomyślała?- zapytałam.
-Byłabyś w wielkim błędzie, ponieważ moim rytuałem stało się odprowadzanie Panienki do domu.- powiedział. Słyszałam go coraz lepiej, a kamyczki odbijające się od jego butów zdradzały jak blisko mnie jest. Lecz słowo 'panienka' dziś uderzyło mnie potwornie. Zły dzień w pracy, okropne doświadczenia codzienności, wiele czynników sprawiało, że nienawidziłam tego przezwiska. Dobrze wiedział, że mówią tak do mnie Ci obleśni faceci z baru. Odwróciłam się na pięcie.
-Nie mów tak do mnie.- wysyczałam patrząc na niego.
-Ty możesz być nie uprzejma, a ja nie?- zapytał siląc się na krzywy uśmiech.
-Harry,nie cierpię tego przezwiska zwłaszcza, że takową 'Panienką'- zaznaczyłam cudzysłów w powietrzu i wykrzywiłam usta.- Nie jestem więc błagam Cię, po prostu odpuść.- powiedziałam.
Nie chodziło mi tylko o nazywanie mnie w ten sposób, ale także o robienie sobie nadziei, przychodzenie tu i to wszystko, co działo się 'między nami'.
-Póki nie jesteś niczyją żoną, jesteś panienką, nie ważne co mówią i widzą goście z baru. Dla mnie jesteś.- powiedział kiedy się odwracałam.
Jak każdej nocy szedł obok mnie, dziś bliżej niż ostatnio. Jak zawsze skarciłam się za myśli, pojawiające się w mojej głowie. Nie potrzebowałam kolejnych zmartwień. A facet oznacza tylko i wyłącznie zmartwienia. Opowiedział mi także o swoim dniu, jak się czul po pracy, o rozmowie z mamą, o ekscytacji na myśl o nowym aucie oraz o tym jak bardzo chciał tu znowu przyjść. Nigdy nie zawodziła jego szarmanckość i na pewien sposób starodawność. Nie poznałam jeszcze kogoś, kto jest tak dobrze wychowany i uprzejmy jak Harry. Kiedy staliśmy pod drzwiami kamienicy,z kurtki wyjął paczuszkę z karteczką.
-Dobrej nocy.- uśmiechnął się i skinąwszy głową- odszedł w swoją stronę. Weszłam na górę po schodach do małego mieszkania i siadając na pufie spojrzałam na liścik niedbale napisany.
'Dziś widziałem Cię 4678 raz i nadal nie mogę uwierzyć jak jesteś krucha. Xx
Ps. żebyś więcej nie marzła.'
Uśmiechnęłam się kiedy z paczuszki wypadły purpurowe rękawiczki, szalik i czapka.
'Dziękuję Harry' napisałam w sms'ie i szybko wystukałam drugiego.
'Wrócisz na herbatę?'. Wysłałam mając nadzieje, że jednak jest już za daleko.
No więc prolog mamy za sobą! Dopiero zaczynam więc trochę się boję, ale mam nadzieję, że spodoba się Wam to co zacznę tworzyć! :) Rozdziały jak na razie będą dodawane co weekend, ponieważ w tym tygodniu kończą mi się ferie i znowu będę musiała wrócić do szkolnego trybu..
Będę jeszcze tworzyła zakładki z obsadą, pojawi się zwiastun, może nawet ask do ff jeśli będzie taka potrzeba.
Jeśli chcesz być powiadamiany na tt o rozdziałach też będzie taka możliwość.
Teraz będę udoskonalać stronę i peace! <3
Jeśli przeczytałeś skomentuj proszę!
Nie było go.
Serce lekko zakuło, a w głowie pojawiła się myśl, że pierwszy raz od dawna będę wracała sama do domu. Odpędziłam demony oraz idiotyczne myśli nawiedzające moje serce i biorąc głęboki wdech ruszyłam przed siebie.
-Allie, chyba nie myślisz, że puszczę Cię samą na nocne ulice Los Angles.- usłyszałam za sobą głos. Wiedziałam, że to Harry więc nawet się nie odwracałam. Uśmiech wyrośł na mojej twarzy i przechyliłam głowę, nadal patrząc na ulice przede mną.
-A gdybym tak pomyślała?- zapytałam.
-Byłabyś w wielkim błędzie, ponieważ moim rytuałem stało się odprowadzanie Panienki do domu.- powiedział. Słyszałam go coraz lepiej, a kamyczki odbijające się od jego butów zdradzały jak blisko mnie jest. Lecz słowo 'panienka' dziś uderzyło mnie potwornie. Zły dzień w pracy, okropne doświadczenia codzienności, wiele czynników sprawiało, że nienawidziłam tego przezwiska. Dobrze wiedział, że mówią tak do mnie Ci obleśni faceci z baru. Odwróciłam się na pięcie.
-Nie mów tak do mnie.- wysyczałam patrząc na niego.
-Ty możesz być nie uprzejma, a ja nie?- zapytał siląc się na krzywy uśmiech.
-Harry,nie cierpię tego przezwiska zwłaszcza, że takową 'Panienką'- zaznaczyłam cudzysłów w powietrzu i wykrzywiłam usta.- Nie jestem więc błagam Cię, po prostu odpuść.- powiedziałam.
Nie chodziło mi tylko o nazywanie mnie w ten sposób, ale także o robienie sobie nadziei, przychodzenie tu i to wszystko, co działo się 'między nami'.
-Póki nie jesteś niczyją żoną, jesteś panienką, nie ważne co mówią i widzą goście z baru. Dla mnie jesteś.- powiedział kiedy się odwracałam.
Jak każdej nocy szedł obok mnie, dziś bliżej niż ostatnio. Jak zawsze skarciłam się za myśli, pojawiające się w mojej głowie. Nie potrzebowałam kolejnych zmartwień. A facet oznacza tylko i wyłącznie zmartwienia. Opowiedział mi także o swoim dniu, jak się czul po pracy, o rozmowie z mamą, o ekscytacji na myśl o nowym aucie oraz o tym jak bardzo chciał tu znowu przyjść. Nigdy nie zawodziła jego szarmanckość i na pewien sposób starodawność. Nie poznałam jeszcze kogoś, kto jest tak dobrze wychowany i uprzejmy jak Harry. Kiedy staliśmy pod drzwiami kamienicy,z kurtki wyjął paczuszkę z karteczką.
-Dobrej nocy.- uśmiechnął się i skinąwszy głową- odszedł w swoją stronę. Weszłam na górę po schodach do małego mieszkania i siadając na pufie spojrzałam na liścik niedbale napisany.
'Dziś widziałem Cię 4678 raz i nadal nie mogę uwierzyć jak jesteś krucha. Xx
Ps. żebyś więcej nie marzła.'
Uśmiechnęłam się kiedy z paczuszki wypadły purpurowe rękawiczki, szalik i czapka.
'Dziękuję Harry' napisałam w sms'ie i szybko wystukałam drugiego.
'Wrócisz na herbatę?'. Wysłałam mając nadzieje, że jednak jest już za daleko.
~~~
No więc prolog mamy za sobą! Dopiero zaczynam więc trochę się boję, ale mam nadzieję, że spodoba się Wam to co zacznę tworzyć! :) Rozdziały jak na razie będą dodawane co weekend, ponieważ w tym tygodniu kończą mi się ferie i znowu będę musiała wrócić do szkolnego trybu..
Będę jeszcze tworzyła zakładki z obsadą, pojawi się zwiastun, może nawet ask do ff jeśli będzie taka potrzeba.
Jeśli chcesz być powiadamiany na tt o rozdziałach też będzie taka możliwość.
Teraz będę udoskonalać stronę i peace! <3
Jeśli przeczytałeś skomentuj proszę!
Świetne ❤ oby tak dalej ��
OdpowiedzUsuńzapowiada się ciekawie :) czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńŚwietne kochanie ! ;*
OdpowiedzUsuńAwawawaw jest genialne, zabieram się za czytanie ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny :)
OdpowiedzUsuń