Kocham moje maluszki w przedszkolu. Zawsze kiedy wchodzę na salkę rzucają się na mnie krzycząc 'Ciooocia Allie' i przytulają się do moich nóg. Czasami oczywiście jest to bardzo interesowne.
-'a masz mozeee dla nas cukielkii??'- pytaja i patrzą swoimi wielkimi oczkami pełnymi nadziei. Oczywiście ja zawsze przygotowana rozdaję słodkości dzieciom. Ta praca daje mi ogromne dawki radości i pozytywnej energii, w prawdzie dzięki tym dzieciakom odżyłam. Na początku miała być to tylko odskocznia a teraz nie mogłabym ich zawieść i zostawić, czy nie zjawić się na zajęciach. A więc dziś jak zawsze wyszłam z zajęć z ogromnym uśmiechem na twarzy. Umówiłam się dziś z Tylerem,przyjacielem z dzieciństwa więc musiałam się dobrze zorganizować,aby dotrzeć do domu wystarczająco szybko żeby się umyć,przebrać i dostać się na spotkanie i dodatkowo nie spóźnić,co nie jest moją silną stroną. Odświeżanie się poszło sprawnie,lekki make up,koczek na głowie i już byłam gotowa do wyjścia. Postanowiłam,że przejadę się rowerem,ponieważ dziś jesienna aura napawała mnie energią. Słoneczko świeciło, wiaterek powiewał, nie zapowiadało się na deszcz, tym bardziej na ulewę czy co gorsza burzę. Na dzielnicy Tylera byłam 10 min przed czasem więc podjechałam pod dom jego rodziców i jak zwykle przyćmiła mnie jego wystawność. Bardzo nie lubiłam jego matki, zawsze uważała, że jeżeli jest zamożna to wszyscy muszą to wiedzieć, nawet jeśli ma to znaczyć wydanie 5 tys dolarów na obroże dla psa. Niestety rodziców się nie wybiera, po za tym jego ojciec był człowiekiem poważnym aczkolwiek zawsze bardzo szarmanckim i uprzejmym, przynajmniej w moim towarzystwie. Schodząc z roweru zadzwoniłam domofonem przy bramie czekając na Tylera.
-Dom Państwa Evans,kto mówi?-zapytał jakiś głos. Przewróciłam tylko oczami mając nadzieję,że nie ma tutaj jakiegoś tajnego monitoringu czy coś.
-Byłam dziś umówiona z Tylerem Evansem,jestem jego przyjaciółką, Allie Jones.
-Proszę wejść, zawołam Tylera.-furtka zaczęła buczeć więc pchnęłam metalową bramkę i weszłam na posesję. Tyler właśnie zbiegał ze schodów.
-Witam Panią!-krzyknął jak zwykle uśmiechając się szeroko.
-Cześć!-przytuliłam go w pasie kiedy stanął przy mnie i pocałowałam go w policzek. Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi typu 'on jest obrzydliwy, fuj,jak można uważać go za przystojnego?!'. Od samego początku podobaliśmy się sobie, ale po prostu będąc w związku byliśmy dla siebie tak bardzo nie do zniesienia, że stwierdziliśmy, że przyjaźń opłaci nam się lepiej.Dobrze się nam tak żyje. Czasami lecą głupie i nie zawsze odpowiednie komentarze, ale już się do nich przyzwyczaiłam.
-Chodź zaprowadzimy Twój rower do garażu i pójdziemy się przejść, ładny dzień aż się prosi o spacer.-zaproponował i przejął kierownicę mojego pojazdu.-możesz wyjąć mój telefon z kurtki i sprawdzić czy kurier dzwonił? Zamówiłem płyty i mają dziś przyjść.- Sięgnąłem po urządzenie i zaśmiałam się cicho pod nosem.
-A co Cię tak bawi?-spojrzał na mnie z boku.
-Po pierwsze, SMS od dziewczyny 'lepiej żebyś miał łapy przy sobie'. Przepraszam, ale krótka treść się wyświetliła-podniosłam ręce w obronnym geście kiedy zmarszczył brwi.-A po drugie, mój telefon przy Twoim wygląda jak kalkulator po niezłych przejściach i zastanawiam się czy może nie potknąć się przypadkiem.-wzruszyłam ramionami.-A kurier nie dzwonił.-uśmiechnąłem się kiedy wychodziliśmy już z garażu.
-No to jak to mówisz. Po pierwsze niestety nie możemy iść za daleko, ponieważ kurier może być w każdej chwili a wolałbym,żeby matka ani nikt, nie widzieli tych płyt,bo to na prezent. Po drugie zabieram Cię tu niedaleko na kawę. Po trzecie łapy mogę mieć gdzie chcę a telefon to tylko rzecz.-zaśmiał się wyciągając do mnie rękę po swoją własność.
-Tak, tak.-pokiwałam głową.-A ja powinnam o 18;30 być już w pracy,więc mi pasuje kawa,szczególnie,że dawno nie piłam dobrej.-trąciłam biodrem chłopaka.
-No tak,nasza panna samodzielna zaczyna odczuwać na skórze,że jest Ci ciężko?
-Nawet nie zaczynaj, dobrze wiesz, że musiałam sobie zacząć radzić.
-Po prostu przypominam, że oferowałem Ci mieszkanie tutaj. Przecież tu są pokoje które nie są używane, odkąd tu mieszkamy.-wyrzucił ręce w górę.
-Ale mnie to nie obchodzi, Dobrze się czuję w swoim mieszkanku,nie jest ogromne, ale dla mnie idealne. Po za tym to, że dawno nie piłam dobrej kawy w kawiarni nie oznacza, że jak to mówią 'dopada mnie szara rzeczywistość' i nie daję sobie rady. Wszystko jest w porządku. Mam świetną pracę, a w sumie to dwie. Poznaję nowych ludzi i nareszcie nikt mi nie łazi po mieszkaniu kiedy chcę spać i jeśli posprzątam to mam czysto, a jak nie to mam swój nieporządek i tyle.-wzruszyłam ramionami uśmiechając się kiedy chłopak otwierał przede mną drzwi kawiarni.
-A właśnie, praca..Słyszałem, że masz jakiegoś wielbiciela.
-Żeby to jednego.-zaśmiałam się.
-Matko, taka skromna.-przewrócił oczami kiedy oboje zaczęliśmy się śmiać.-Ale chodzi mi o kogoś kto przychodzi tam tylko dla Ciebie, to znaczy tak słyszałem.-Otworzyłam szeroko oczy z wrażenia.
-Na prawdę? Nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi na to kto siedzi przy stolikach.
-Przypatrz się, na pewno będziesz wiedziała, że to On.-uśmiechnął się.
Przegadaliśmy prawie cały czas. Zamówiliśmy jeszcze ciastko na koniec i zaoferował się,że zawiezie mnie do domu,ponieważ nie zostało mi dużo czasu na wyszykowanie się. Pod klubem oczywiście nie obyło się bez małej szopki.
Kiedy podjechaliśmy na miejsce przez przednią szybę zobaczyłam Olivię i pomachałam jej.
-Twoja koleżanka z pracy?-podniósł jedną brew do góry.
-Taaaaa.-mruknęłam skupiona na zbieraniu swoich rzeczy rozrzuconych dookoła.
-No więc do zobaczenia.-pochylił się, a ja nadstawiłam policzek na co chłopak wykorzystując moje rozkojarzenie cmoknął mnie w usta.
-No wiesz coooo.-odsunęłam się od niego, na wpół śmiejąc się.
-Widzimy się niedługo.-przyłożył dwa palce do skroni i kiwną mi. Otworzyłam drzwi kręcąc głową.
-Jesteś urocza taka zdezorientowana!-krzyknął za mną.
-A Ty głupi!-odwróciłam się.
-A Ty seksowna!-krzyknął ostatni raz i schował się do środka odjeżdżając do domu. Spojrzałam przez ramię w stronę Olivii a obok niej stała już Claudia. 'No ładnie, zaraz się zacznie'- pomyślałam i podeszłam do nich.
-Kto to był?!-skoczyła do mnie Olivia.
-Dlaczego ja nie wiem o jego istnieniu?!-zawtórowała Claudia.
-Spokojnie dziewczyny, to jest mój przyjaciel. Co prawda byliśmy ze sobą, ale jesteśmy przyjaciółmi.-wyjaśniłam zmierzając do klubu.
-Dlaczego byliście?! Ładniutki jest!-zaśmiała się Claudia a Olivia chichotała tuż za nią.
-Ponieważ działaliśmy na siebie mocno destrukcyjnie, koniec tematu.-odwróciłam się do nich.
Śmiejąc się i przekomarzając dotarłyśmy do garderoby i zaczęłyśmy przygotowania. Jakieś 30 min przed rozpoczęciem tańca przypomniało mi się, o czym powiedział mi Tyler dziś w kawiarni.
-Dziewczyny!-odwróciłam się gwałtownie.-Dzisiaj Tyler poinformował mnie, że słyszał iż do klubu przychodzi chłopak który jest moim wielbicielem!
-Musimy go znaleźć!-poderwała się Coco do góry.-Może znajdziemy Ci faceta!-uściskała mnie.
-Ja też bym chciała mieć wielbiciela!-zaczęła marudzić Olivia.
-Podczas występu musisz wyglądać pięknie! Przeskanujemy każdego faceta wpatrującego się w Ciebie, od razu będzie widać który to!-zarządziła Claudia.
-Tyler powiedział to samo.-uśmiechnęłam się patrząc na nie.
Dziewczyny stanęły za mną mówiąc jedna przed drugą a ja starałam się je uspokoić aż zawołali nas za scenę. Miałyśmy chwilę na rozciągnięcie się i wchodziłyśmy na występ. Zajrzałam dyskretnie przez kurtynę,ale nie zauważyłam nic konkretnego. Właśnie nas zapowiadali i wyszłyśmy. Kiedy wychodziłam nie czułam niczego, czego nie czułam wcześniej stając przy rurce. Uśmiechnęłyśmy się i muzyka zaczęła grać. Przestałam myśleć o szukaniu par oczu wlepionych w nasze ciała ponieważ była ich masa. Kończąc nasze pierwsze wyjście lekko się zsunęłam z rurki przez przypadek i w tym momencie wiedziałam kim jest nieznajomy wielbiciel. Siedział przy stoliku z grupą znajomych. Miał zaczesane włosy w koczek,które i tak niesfornie wychodziły poza gumkę. Wiedziałam to, ponieważ nikt, nie skupiony na mnie nie zauważyłby tego, a jego oczy były wlepione we mnie i kiedy nieuważnie poluźniłam zaciśnięte palce na rurce delikatnie spadłam a On wzdrygnął się i otworzył usta. Zeszłyśmy za scenę kiedy Coco rozpoczynała swoją solówkę i dziewczyny rzuciły się na mnie. 'Widziałaś go?!' 'Znalazłaś chłopaka?!' 'Przystojny?!' 'A może to ten Tyler?!'.
-Dziewczyny porozmawiamy jak skończymy.-zaśmiałam się pijąc wodę, poprawiając makijaż i idąc w stronę sceny. Słyszałam tylko za sobą. 'wiedziałam, że go znajdzie'. Uśmiechnięta dołączyłam z Olivią do Coco tańcząc następne wyjście. Cały czas czułam jego wzrok na sobie,ale starałam się nie przejmować tym. Nauczyłam się wypierać pokusy, tak też było i tym razem. Do drugiej w nocy, czyli do końca pracy nie spojrzałam już w jego stronę ani razu. Oczywiście kiedy skończyłyśmy musiałam dziewczyną opowiedzieć,dziewczyną skąd wiem, że to On ze szczegółami. Wychodząc z klubu zauważyłam auto Tylera.
-Witam Panią! Rower został już spakowany do bagażnika brakuje jeszcze Ciebie.-stał oparty o maskę.
-Jak dobrze,że jesteś! Padam z nóg!-powiedziałam i władowałam się do samochodu. Rzuciłam się na fotel i wzięłam kilka głębokich oddechów. Spojrzałam przed siebie i zauważyłam postać w czarnym płaszczu która odchodzi szybko w stronę bramy,jechaliśmy w tym samym kierunku. Odwróciłam głowę, żeby się upewnić. To był ten chłopak, patrzył prosto na mnie zielonymi i lekko przygaszonymi oczami. Przeczesał włosy palcami ściągając gumkę z włosów i zasłonił nimi oczy a ja opadłam na swoje miejsce. Byłam zmęczona więc, taką też miałam wymówkę przed Tylerem, że jestem małomówna. Szybko dotarłam do domu. Mimo wszystkich prób nie myślenia o nim,kiedy tylko położyłam się do łóżka przypomniała mi się jego twarz. Gwałtownie usiadłam na łóżku i otworzyłam butelkę wina oraz włączyłam film. Odpłynęłam nawet nie wiem kiedy,ale na szczęście, moje sny były dalekie od pięknych zielonych oczu chłopaka.
-Witam Panią!-krzyknął jak zwykle uśmiechając się szeroko.
-Cześć!-przytuliłam go w pasie kiedy stanął przy mnie i pocałowałam go w policzek. Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi typu 'on jest obrzydliwy, fuj,jak można uważać go za przystojnego?!'. Od samego początku podobaliśmy się sobie, ale po prostu będąc w związku byliśmy dla siebie tak bardzo nie do zniesienia, że stwierdziliśmy, że przyjaźń opłaci nam się lepiej.Dobrze się nam tak żyje. Czasami lecą głupie i nie zawsze odpowiednie komentarze, ale już się do nich przyzwyczaiłam.
-Chodź zaprowadzimy Twój rower do garażu i pójdziemy się przejść, ładny dzień aż się prosi o spacer.-zaproponował i przejął kierownicę mojego pojazdu.-możesz wyjąć mój telefon z kurtki i sprawdzić czy kurier dzwonił? Zamówiłem płyty i mają dziś przyjść.- Sięgnąłem po urządzenie i zaśmiałam się cicho pod nosem.
-A co Cię tak bawi?-spojrzał na mnie z boku.
-Po pierwsze, SMS od dziewczyny 'lepiej żebyś miał łapy przy sobie'. Przepraszam, ale krótka treść się wyświetliła-podniosłam ręce w obronnym geście kiedy zmarszczył brwi.-A po drugie, mój telefon przy Twoim wygląda jak kalkulator po niezłych przejściach i zastanawiam się czy może nie potknąć się przypadkiem.-wzruszyłam ramionami.-A kurier nie dzwonił.-uśmiechnąłem się kiedy wychodziliśmy już z garażu.
-No to jak to mówisz. Po pierwsze niestety nie możemy iść za daleko, ponieważ kurier może być w każdej chwili a wolałbym,żeby matka ani nikt, nie widzieli tych płyt,bo to na prezent. Po drugie zabieram Cię tu niedaleko na kawę. Po trzecie łapy mogę mieć gdzie chcę a telefon to tylko rzecz.-zaśmiał się wyciągając do mnie rękę po swoją własność.
-Tak, tak.-pokiwałam głową.-A ja powinnam o 18;30 być już w pracy,więc mi pasuje kawa,szczególnie,że dawno nie piłam dobrej.-trąciłam biodrem chłopaka.
-No tak,nasza panna samodzielna zaczyna odczuwać na skórze,że jest Ci ciężko?
-Nawet nie zaczynaj, dobrze wiesz, że musiałam sobie zacząć radzić.
-Po prostu przypominam, że oferowałem Ci mieszkanie tutaj. Przecież tu są pokoje które nie są używane, odkąd tu mieszkamy.-wyrzucił ręce w górę.
-Ale mnie to nie obchodzi, Dobrze się czuję w swoim mieszkanku,nie jest ogromne, ale dla mnie idealne. Po za tym to, że dawno nie piłam dobrej kawy w kawiarni nie oznacza, że jak to mówią 'dopada mnie szara rzeczywistość' i nie daję sobie rady. Wszystko jest w porządku. Mam świetną pracę, a w sumie to dwie. Poznaję nowych ludzi i nareszcie nikt mi nie łazi po mieszkaniu kiedy chcę spać i jeśli posprzątam to mam czysto, a jak nie to mam swój nieporządek i tyle.-wzruszyłam ramionami uśmiechając się kiedy chłopak otwierał przede mną drzwi kawiarni.
-A właśnie, praca..Słyszałem, że masz jakiegoś wielbiciela.
-Żeby to jednego.-zaśmiałam się.
-Matko, taka skromna.-przewrócił oczami kiedy oboje zaczęliśmy się śmiać.-Ale chodzi mi o kogoś kto przychodzi tam tylko dla Ciebie, to znaczy tak słyszałem.-Otworzyłam szeroko oczy z wrażenia.
-Na prawdę? Nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi na to kto siedzi przy stolikach.
-Przypatrz się, na pewno będziesz wiedziała, że to On.-uśmiechnął się.
Przegadaliśmy prawie cały czas. Zamówiliśmy jeszcze ciastko na koniec i zaoferował się,że zawiezie mnie do domu,ponieważ nie zostało mi dużo czasu na wyszykowanie się. Pod klubem oczywiście nie obyło się bez małej szopki.
Kiedy podjechaliśmy na miejsce przez przednią szybę zobaczyłam Olivię i pomachałam jej.
-Twoja koleżanka z pracy?-podniósł jedną brew do góry.
-Taaaaa.-mruknęłam skupiona na zbieraniu swoich rzeczy rozrzuconych dookoła.
-No więc do zobaczenia.-pochylił się, a ja nadstawiłam policzek na co chłopak wykorzystując moje rozkojarzenie cmoknął mnie w usta.
-No wiesz coooo.-odsunęłam się od niego, na wpół śmiejąc się.
-Widzimy się niedługo.-przyłożył dwa palce do skroni i kiwną mi. Otworzyłam drzwi kręcąc głową.
-Jesteś urocza taka zdezorientowana!-krzyknął za mną.
-A Ty głupi!-odwróciłam się.
-A Ty seksowna!-krzyknął ostatni raz i schował się do środka odjeżdżając do domu. Spojrzałam przez ramię w stronę Olivii a obok niej stała już Claudia. 'No ładnie, zaraz się zacznie'- pomyślałam i podeszłam do nich.
-Kto to był?!-skoczyła do mnie Olivia.
-Dlaczego ja nie wiem o jego istnieniu?!-zawtórowała Claudia.
-Spokojnie dziewczyny, to jest mój przyjaciel. Co prawda byliśmy ze sobą, ale jesteśmy przyjaciółmi.-wyjaśniłam zmierzając do klubu.
-Dlaczego byliście?! Ładniutki jest!-zaśmiała się Claudia a Olivia chichotała tuż za nią.
-Ponieważ działaliśmy na siebie mocno destrukcyjnie, koniec tematu.-odwróciłam się do nich.
Śmiejąc się i przekomarzając dotarłyśmy do garderoby i zaczęłyśmy przygotowania. Jakieś 30 min przed rozpoczęciem tańca przypomniało mi się, o czym powiedział mi Tyler dziś w kawiarni.
-Dziewczyny!-odwróciłam się gwałtownie.-Dzisiaj Tyler poinformował mnie, że słyszał iż do klubu przychodzi chłopak który jest moim wielbicielem!
-Musimy go znaleźć!-poderwała się Coco do góry.-Może znajdziemy Ci faceta!-uściskała mnie.
-Ja też bym chciała mieć wielbiciela!-zaczęła marudzić Olivia.
-Podczas występu musisz wyglądać pięknie! Przeskanujemy każdego faceta wpatrującego się w Ciebie, od razu będzie widać który to!-zarządziła Claudia.
-Tyler powiedział to samo.-uśmiechnęłam się patrząc na nie.
Dziewczyny stanęły za mną mówiąc jedna przed drugą a ja starałam się je uspokoić aż zawołali nas za scenę. Miałyśmy chwilę na rozciągnięcie się i wchodziłyśmy na występ. Zajrzałam dyskretnie przez kurtynę,ale nie zauważyłam nic konkretnego. Właśnie nas zapowiadali i wyszłyśmy. Kiedy wychodziłam nie czułam niczego, czego nie czułam wcześniej stając przy rurce. Uśmiechnęłyśmy się i muzyka zaczęła grać. Przestałam myśleć o szukaniu par oczu wlepionych w nasze ciała ponieważ była ich masa. Kończąc nasze pierwsze wyjście lekko się zsunęłam z rurki przez przypadek i w tym momencie wiedziałam kim jest nieznajomy wielbiciel. Siedział przy stoliku z grupą znajomych. Miał zaczesane włosy w koczek,które i tak niesfornie wychodziły poza gumkę. Wiedziałam to, ponieważ nikt, nie skupiony na mnie nie zauważyłby tego, a jego oczy były wlepione we mnie i kiedy nieuważnie poluźniłam zaciśnięte palce na rurce delikatnie spadłam a On wzdrygnął się i otworzył usta. Zeszłyśmy za scenę kiedy Coco rozpoczynała swoją solówkę i dziewczyny rzuciły się na mnie. 'Widziałaś go?!' 'Znalazłaś chłopaka?!' 'Przystojny?!' 'A może to ten Tyler?!'.
-Dziewczyny porozmawiamy jak skończymy.-zaśmiałam się pijąc wodę, poprawiając makijaż i idąc w stronę sceny. Słyszałam tylko za sobą. 'wiedziałam, że go znajdzie'. Uśmiechnięta dołączyłam z Olivią do Coco tańcząc następne wyjście. Cały czas czułam jego wzrok na sobie,ale starałam się nie przejmować tym. Nauczyłam się wypierać pokusy, tak też było i tym razem. Do drugiej w nocy, czyli do końca pracy nie spojrzałam już w jego stronę ani razu. Oczywiście kiedy skończyłyśmy musiałam dziewczyną opowiedzieć,dziewczyną skąd wiem, że to On ze szczegółami. Wychodząc z klubu zauważyłam auto Tylera.
-Witam Panią! Rower został już spakowany do bagażnika brakuje jeszcze Ciebie.-stał oparty o maskę.
-Jak dobrze,że jesteś! Padam z nóg!-powiedziałam i władowałam się do samochodu. Rzuciłam się na fotel i wzięłam kilka głębokich oddechów. Spojrzałam przed siebie i zauważyłam postać w czarnym płaszczu która odchodzi szybko w stronę bramy,jechaliśmy w tym samym kierunku. Odwróciłam głowę, żeby się upewnić. To był ten chłopak, patrzył prosto na mnie zielonymi i lekko przygaszonymi oczami. Przeczesał włosy palcami ściągając gumkę z włosów i zasłonił nimi oczy a ja opadłam na swoje miejsce. Byłam zmęczona więc, taką też miałam wymówkę przed Tylerem, że jestem małomówna. Szybko dotarłam do domu. Mimo wszystkich prób nie myślenia o nim,kiedy tylko położyłam się do łóżka przypomniała mi się jego twarz. Gwałtownie usiadłam na łóżku i otworzyłam butelkę wina oraz włączyłam film. Odpłynęłam nawet nie wiem kiedy,ale na szczęście, moje sny były dalekie od pięknych zielonych oczu chłopaka.
~~~
Zaczynam już wstawiać rozdziały tak jak zapowiadałam, co weekend. Dziś dłuższy rozdział i myślę,że w takich rozmiarach będą się ukazywać.
Piszcie jeśli chcecie być informowani na moim tt i bardzo proszę Was o komentarze,po przeczytaniu rozdziału,to bardzo motywuje! :)
Jeśli się Wam podoba polecajcie też ten fanfiction innym!
Kocham Was! <3
Jejejejejejejejej zaczyna sie cos dziac i zaluje ze nie ma wiecej rozdzialow, bo siedzialabym i czytala godzinami, trzymaj sie kochana i pisz dalej. Z niecierpliwoscia oczekuje nexta �� @Daria_Officiall
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu dodaję komentarz i wiem że nie będzie tak cudowny jak kolejny rozdział :) coś czuję że się chyba zgadają w trzecim rozdziale błagam proszę błagam!
OdpowiedzUsuńKocham Cię <3
strongerharrystyles.blogspot.com
Jakie cudowne ! *_* / Olcia ;3
OdpowiedzUsuńŚwietny, niech już ze sobą chociaż porozmawiają. Coś się chyba szykuje, zrób wielkie BOOM ! Kocham ♥
OdpowiedzUsuńTo tak, jest już lepiej niż ostatnio, coś się dzieje, mamy już nowych bohaterów. Jest bosko i ciekawie, mega mi się podoba, mam nadzieje że wkrótce akcja się rozwinie.
OdpowiedzUsuńParę błędów które mnie denerwowały i na które warto zwrócić uwagę:
naprawdę - nie "na prawdę"
poza tym - nie "po za tym"
opowiedzieć o tym dziewczynom - nie "dziewczyną"
oraz to, że często po przecinku nie ma spacji (np. "A ja powinnam o 18;30 być już w pracy,więc mi pasuje kawa,szczególnie,że dawno nie piłam dobrej." - tu nie ma spacji które powinny być. Tak jest też w wielu innych miejscach).
Poza tym jest kilka powtórzeń i innych literówek - wyżej wymieniłam tylko najważniejsze przykłady. Myśle, że jeżeli chcesz mieć coraz więcej czytelników trzeba zwrócić na to uwagę, bo takie błędy denerwują (szczególnie osoby, które tych fanfiction czytają dużo). Ale to dopiero początki, poza tym jest naprawdę super. Sprawdzaj tekst uważniej i naprawdę, myśle że z rozdziału na rozdział będzie coraz bardziej profesjonalnie xx Oczywiście informuj mnie o nowych rozdziałach.
@awhmydelly
Twoj styl pisania jest niesamowity, strasznie wciaga ! Fabula rowniez swietna i jestem bardzk ciekawa jak sie rozwinie :) informuj mnie @OG_Is_Perfect
OdpowiedzUsuńAjajajaj :D Jest i Harry ♥ Cudo ;)
OdpowiedzUsuń