sobota, 28 lutego 2015

5 Rodział

Byłam zaskoczona kiedy wychodząc z klubu zastałam chłopaka z baru stojącego niedaleko schodów. Przylepiając do twarzy uśmiech numer jeden podeszłam do niego pewnym krokiem.
- Nie wracasz ze znajomymi?-zwroty grzecznościowe nigdy nie były moją mocną stroną.
- Zaczynasz rozmowę od pytania?-podniósł jedną brew do góry uśmiechając się lekko.
- Mógłbyś się ze mną nie droczyć?-przekrzywiłam głowę.
Harry uśmiechnął się szeroko, oblizał wąskie usta i kiwną.
- Pojechali moim autem do domu, a ja zostałem, żeby dziś Cię odprowadzić.-odpowiedział powoli.
- A jak zamierzasz wrócić później do domu?-otworzyłam szeroko oczy.- nie wydaje mi się, żebyś mieszkał blisko.
- Sanit Andrews Square.-przytaknął.
- No to proszę Cię, nie wygłupiaj się.-pokręciłam głową i wyminęłam chłopaka idąc swoją drogą.
- Masz świadomość, że tak czy siak będę z Tobą szedł?
- Tak, powoli dociera do mnie ta informacja.-mruknęłam.
- No więc jak minął Ci dzień?-zapytał jak gdyby nigdy nic. Więc nie patrząc na niego wywróciłam oczami.
- Po zderzeniu ze sklepowym wózkiem bardzo nie uważnego kolesia, zostałam przez niego odwiedziona do domu, posprzątałam mieszkanie po powrocie i udałam się na próbę z dziewczynami do klubu, gdzie spędziłam większość dnia bo gdyby nie to, nie miałbyś co dziś oglądać.-mrugnęłam do niego.
- Mam rozumieć, że połowę czasu spędziłaś ze mną, a drugą połowę na całowaniu się z kelnerem w klubie?-cmoknął ustami spoglądając na mnie.
- Nie, całowałam się z nim drugi raz dziś podczas pokazu i nie mam się z czego tłumaczyć, dobry jest.-wzruszyłam ramionami i odruchowo potarłam wargi kciukiem. Zawsze tak miałam, kiedy wspominałam pocałunek.
- Prawda, nie musisz się tłumaczyć, a jednak to zrobiłaś.-zauważył. Zatrzepotałam powiekami, znów przewracając oczami.
- Zapytałeś o mój dzień to Ci odpowiedziałam.-warknęłam.- i nie tłumaczyłam się, tylko sprostowałam Twoje myślenie.
- Nie znasz mojego toku myślenia.-spokojnie odpowiedział, czym wprawiał mnie w jeszcze większe rozdrażnienie.
- Tak samo jak Ty mojego.
- Dobrze wiesz, że w tym co powiedziałaś nie było sensu.-uśmiechnął się szeroko.
- Harry, mógłbyś przestać mnie irytować?!-wypaliłam i przyśpieszyłam kroku. Nie miałam ochoty na to, żeby mieszał w mojej głowie. Słyszałam kroki chłopaka za sobą, ale starałam się skupić na tym co widzę przed przede mną. Nie miałam ochoty na kolejną miłosną historię z jakże epickim zakończeniem.
- Allie, uspokój się to był tylko żart.-słyszałam za plecami.- Możesz przestać zachowywać się jak mała dziewczynka, która obraża się za byle co?
- Już na początku mówiłam, że sama znajdę drogę do domu, nie musisz za mną iść.-odpowiedziałam mu nie zwalniając tempa. Zauważyłam, że już zdążył narzucić sobie taką samą szybkość i idzie obok mnie.
- Ja też, powiedziałem, że nie odpuszczę więc nie drocz się ze mną.-chwycił mnie za ramie.
- Możesz mnie nie dotykać?!-wypaliłam.
- Nie wściekaj się, chce Cię tylko uspokoić.-zatrzymaliśmy się na chodniku.
- No więc przestań za mną łazić!
- Dlaczego jesteś zła.-zapytał, ale ja w tym momencie odliczałam właśnie do 10 żeby nie wybuchnąć i znów nie wyjść na wariatkę.- Możesz chociaż raz udzielić mi odpowiedzi?- widziałam jak zaciskał szczękę, po czym poznałam, iż zaczyna tracić cierpliwość w stosunku co do mnie. Zazwyczaj jego twarz była spokojna, z wiecznym uśmiechem. Uśmiechnęłam się w duchu, że wytrąciłam go z równowagi, mimo że nie znamy się długo. Nabrałam powietrza, żeby odpowiedzieć chłopakowi i zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia co chłopak zrobił źle. Chyba na siłę, starałam się znaleźć powód, żeby na niego naskoczyć i w jakiś sposób go od siebie odepchnąć. Wypuściłam energicznie powietrze ustami i torba nagle ześlizgnęła się z mojego ramienia i spadła na ziemię. Spojrzałam na zdezorientowanego Harrego, a sama zaczęłam się śmiać. Kucnęłam chcąc zabrać torbę, ale straciłam równowagę i usiadłam na ziemi śmiejąc się bez opamiętania. Usłyszałam prychnięcie chłopaka i widziałam jak przestępuje kilka razy z nogi na nogę. Kiedy potocznie zwana głupawka przeszła mi, podniosłam głowę w górę.
- Co to było?- zapytał z rezygnacją wymalowaną na twarzy i rozłożył ręce.
- W sumie sama nie wiem,bo ja nie mam pojęcia dlaczego byłam zła.- pisnęłam.
- Jesteś wariatką, wiesz?-pokręcił głową, ale mimo to wyciągnął rękę, żeby pomóc mi wstać. Chwyciłam go i dźwignęłam się do góry. 
- Dziękuję i przepraszam.-uśmiechnęłam się lekko.
-  Nie będę już na Ciebie naciskał.-powiedział i ruszyliśmy znów w kierunku mojego mieszkania. Reszta drogi minęła spokojnie. Wymieniliśmy się informacjami na temat naszego gustu muzycznego, ulubionych zespołów i zdążyłam ochrzanić chłopaka inne upodobania. Wszystko przebiegło bez niepotrzebnych wybuchów. Zatrzymaliśmy się pod klatką i na pożegnanie machnęłam mu ręką nie chcąc żadnego bliższego kontaktu. Podnoszenie z ziemi było wystarczające jak na dziś.
- Allie, mimo wszystko chciałbym żebyś wiedziała, że chce żeby nasza znajomość się zaczęła i na dobry początek daję Ci obietnicę towarzystwa w powrocie do domu po każdym wieczorze w klubie.- spojrzał na swoje dłonie.- i to..-wyciągnął kartkę w moją stronę i uśmiechnął się delikatnie.
- Dziękuję.- niewiele myśląc chwyciłam skrawek papieru i odwracając się na pięcie otworzyłam drzwi do klatki i weszłam na górę. Kiedy byłam u siebie usiadałam na łóżku ściągając buty i zsuwając z siebie jeansy, zaczęłam wypakowywać torbę. Musiałam zrobić pranie i mimo później godziny byłam przeokropnie głodna a więc postawiłam na tosty i pyszne kakao. Posegregowałam ubrania kolorami i jasne rzeczy wrzuciłam do pralki gotowe do nastawienia rano a ciemnie leżało pod pralką czekając na swoją kolej. Wiążąc włosy przeszłam do kuchni żeby przygotować sobie jedzenie i chwyciłam za telefon odruchowo sprawdzając godzinę. Włączyłam cicho radio i tańcząc wstawiłam chleb z serem, szynką i pieczarkami do tostera. Nalewając mleko przypomniało mi się o kartce od kędzierzawego chłopaka. Podskoczyłam do łóżka i z leżącej na nim kurtki wygrzebałam, jak się okazało papierek z numerem telefonu, jak się można domyśleć jego. "Nie napisze do niego" pomyślałam i wchodząc do kuchni przyczepiłam mały podarek na lodówkę. Wróciłam do poprzedniego zajęcia. Po jakimś czasie w mojej prowizorycznej kuchni zaczęło pięknie pachnieć i w podskokach wyciągnęłam jedzonko i ciepły napój z mikrofali. Usiałam na fotelu zawijając się w koc i zaczęłam oglądać jakiś bezsensowny program. Niedługo siły zaczęły mnie opuszczać i głowa lecieć w dół. Przeczołgałam się więc do łózka i wyłączając telewizję otuliłam się kołdrą i zasnęłam. W snach główną postacią była moja mama, która chodziła za mną po całym LA z promiennie uśmiechniętą twarzą. 
Noc minęła spokojnie i przyjemnie, rano wstałam wypoczęta. Cały dzień miałam dla siebie, ponieważ w sobotę nie miałam zajęć z dziećmi a w klubie mam być o 19 postanowiłam posprzątać dokładnie mieszkanie. Wbiłam się w stare leginsy i podkoszulek, przewiązałam włosy bandaną i przemywając twarz i zęby zabrałam się za porządki zaczynając od łazienki i lecąc po kolei każdy kąt. Skończyłam około 16 i zamówiłam pizze na obiad nie mając konkretnego pomysłu i weny na stanie przy garach. Poświęciłam ten czas na prysznic i pomalowanie się. Dzwonek domofonu zadzwonił idealnie w czasie, kiedy miałam pomalowane jedno oko. Poczłapałam do drzwi i starając się nie patrząc na dostawcę zapłaciłam mu i zamknęłam szybko drzwi. Odłożyłam pizzę i wróciłam do malowania się, oczywiście w dużo szybszym tempie niż wcześniej. Wybiegłam z łazienki i zabrałam się za jedzenie, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że byłam aż tak głodna. W między czasie stwierdziłam, że wyskoczę kupić sobie nowe okulary przeciw słoneczne i może jakiś ciuch, więc wzięłam trochę więcej pieniędzy i po prowizorycznym obiedzie zebrałam się i wyszłam szybciej niż zwykle z domu. Po pół godzinnym spacerku znalazłam urocze czarne okulary kotki, na sklepowej wystawie. Na moje szczęście nie kosztowały dużo, więc z uśmiechem wyszłam z nowym nabytkiem na nosie a w głowie pojawiło się pytanie, czy spodobają się Harremu. Potrząsnęłam głową 'ALLIE MASZ SIĘ PODOBAĆ SOBIE!' skarciłam się w myślach po czym zaczęłam się śmiać. Nie wiem co będzie dalej, ale nie mogłam oszukiwać samej siebie, czekałam na to, żeby dziś wieczorem przyszedł do klubu i patrzył tylko na mnie.. 
~~~
No więc mamy 5 rozdział i mam nadzieję, że rozkręcicie się z komentowaniem, bo czasami czuję się że pisze dla nikogo. Ale tak czy siak sprawia mi to przyjemność. Więc jak, podoba się Wam czy nie? Czekacie na next? Liczę na pozytywną zajawkę i pamiętajcie, że możecie prosić po powiadamianie o rozdziałach! 
All the love!
PRRZECZYTAŁAŚ/EŚ KOMENTUJ <3

5 komentarzy:

  1. Czekam na kolejny, ale proosze o dluzszy :3 @Daria_Officiall

    OdpowiedzUsuń
  2. Noooo jeeeest!
    Coś czuję że nasza Allie się rozkręca. Już się nie mogę doczekać momentu kiedy zaczną regularnie się spotykać i wszystko wszystko. Rozdział wspanile napisany tak jak każdy inny do następnego bo czuję że będzie zapierał dech haha kocham za wszystko <3

    strongerharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Noooo jeeeest!
    Coś czuję że nasza Allie się rozkręca. Już się nie mogę doczekać momentu kiedy zaczną regularnie się spotykać i wszystko wszystko. Rozdział wspanile napisany tak jak każdy inny do następnego bo czuję że będzie zapierał dech haha kocham za wszystko <3

    strongerharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz świetny styl pisania, i ciekawy pomysł na bloga, jak najbardziej mi się podoba ♥ x

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic dodać, nic ująć :) Wszystko jest takie świetne ;)

    OdpowiedzUsuń