Stałam przed lustrem na małej salce gimnastycznej w przedszkolu
czekając na dzieci. Postanowiłam się porozciągać i podłączyłam swoją mp3 pod
sprzęt. Zaczęłam od wolnych ćwiczeń, a w rezultacie po kilku minutach wirowałam
po całej dostępnej przestrzeni, do jednej z moich ulubionych piosenek do tańca
współczesnego [1] .
Zatrzymałam się po środku sali zaciskając oczy i próbując wyrzucić z głowy
obraz zielonych tęczówek, których wcale nie chciałam pamiętać. Wzięłam kilka
głębszych oddechów i powoli je otworzyłam, a kiedy usłyszałam jak skrzypnięcie
drzwi uśmiech całkowicie wpełzł na moją twarz. Dzieci kolejno wbiegały do
środka przylepiając swoje rączki do moich ud witając się ze mną. W tle mignęła
mi sylwetka Tylera który przyniósł mi torbę i wodę, ale szybko się zmył, pewnie
śpieszył się do pracy. Kucnęłam i całując maluchy w czoło zaczęłam zajęcia.
Oczywiście musiałam wcześniej delikatnie wyprosić nadgorliwych rodziców z sali,
od kiedy zabroniłam im bycia na zajęciach Oni są nie do zniesienia, ale za to
dzieciaki z reguły robią to, czego od nich wymagam. Zajęłam głowę tańcem i
prostymi etiudami na moich uroczych tancerzy. Na koniec pobiegaliśmy po sali,
zagraliśmy w pytania i jak zawsze wylosowaliśmy jedną osobę z grupy która tym
razem zabierze ze sobą do domu opaskę 'best dancer'. Pożegnałam się z nimi i
zaczęłam zbierać rzeczy. Niestety Tyler nie kupił mi nic do jedzenia, a dziś po
za dwoma tostami i pomarańczą na śniadanie nic nie zjadłam. Związałam włosy w
kucyk, założyłam opaskę i chwytając torbę wyszłam z budynku zastanawiając się
nad wzięciem jeszcze jednej grupy, w końcu to dodatkowy pieniądz a i tak nie
mam wielu obowiązków. Zmierzałam do ulubionego sklepiku, w którym zawsze
robiłam zakupy do domu. Nie mam pojęcia dlaczego, ale nienawidzę dużych
supermarketów. Nie można ufać tym produktom, są nie sprawdzone, obsługa jest
niemiła, jest tam tłoczno, po prostu odrzucały mnie, nie to co miły sklep
niedaleko przedszkola. Pisząc SMSa do Tylera z podziękowaniem za rzeczy
chwyciłam za klamkę i naparłam na nią z zamiarem wejścia do sklepu. Niestety
mój zapał szybko został zgaszony, a ja zjechałam nosem po szybie. Nie dość, że
zamknięte to jeszcze zrobiłam z siebie debilkę i telefon wypadł mi z ręki
rozpadając się na kilka części. Oczywiście, tylko ja mogę nie zauważyć
wielkiego napisu 'ZAMKNIĘTE' zawieszonego za szybą. Schyliłam się po moje małe
puzzle i rozglądając się dyskretnie skierowałam się do nieszczęsnego marketu.
Starałam się wszystko załatwić jak najbardziej sprawnie i szybko. Chwyciłam
bułki, jogurt i małą wodę i stanęłam w kolejce. Kiedy zbliżałam się do kasy, mój
portfel jak zawsze schował się w zakamarkach mojej torby i wyglądałam dość
dziwnie gimnastykując się z torbą na ramieniu. Nareszcie zapłaciłam za swoje
zakupy i energicznym krokiem podążałam w stronę wyjścia. Zatrzymałam się nagle
ponieważ mój telefon zaczął dzwonić, miałam nadzieję, że to Tyler i musiałam
przełożyć rzeczy do drugiej ręki, wyciągnęłam telefon i przykładając go do ucha
poczułam jak coś uderza w moje plecy. Odwracając się do 'napastnika' słyszałam
w słuchawce nad wyraz miły głos kobiety z obsługi telefonii komórkowej, więc
rozłączyłam się, nie bawiąc się w niepotrzebne uprzejmości.
-Czyś Ty oszalał?! -krzyknęłam i musiałam
zamrugać kilka razy. - Czy Ty mnie śledzisz?!- odparowałam nie czekając na
odpowiedź, kiedy zobaczyłam szeroki uśmiech z dołeczkami po obu stronach znany
mi już bardzo dobrze.
-Mnie też jest miło Cię dziś zobaczyć Allie.-
skinął głowa i wyciągnął przed siebie swoja rękę.- Jestem Harry.
Jego ręka była zawieszona między nami
przez chwilę ciszy więc podniosłam swoją dłoń. Podniósł ją do swoich ust i
kiedy chciał ją pocałować, wyrwałam ją.
- Koniec teatrzyku, przeproś i będzie po
sprawie.-wywróciłam oczami. - i usuńmy się z środka przejścia.-odwróciłam się
na pięcie i zaczęłam iść z moim poprzednim kierunku, do świeżego
powietrza.
Chłopak szybko zrównał się ze mną i znów
uśmiechnął się promiennie.
- Tak, bardzo Cię przepraszam, że
wjechałam w Ciebie, ale nie zauważyłem, że ktoś się przede mną
zatrzymuje.-mruknął w moja stronę.
- Dobrze przeprosiny przyjęte, a teraz
muszę iść do domu, na razie.-machnęłam ręką lekko zdezorientowana.
- Mogę cię podwieźć, wiem, że nie masz auta.-zaproponował.
- Przejdę się, nie kłopocz
się.-zatrzepotałam powiekami przy kolejnym wywrocie oczami.
- Masz ciężką torbę, nie zgrywaj silnej, niezależnej
kobiety.
- Harry, nie znasz mnie, więc nie wmawiaj
mi kim jestem. Przejdę się.
- Nie daj się prosić Allie.
- Tylko nie odgrywaj wspaniałej scenki z
jechaniem za mną autem i proszeniem, żebym wsiadła do niego. Wierz mi, nie
każda dziewczyna o tym marzy.- prychnęłam zatrzymując się i spoglądając na
wysokiego chłopaka.
- Nie zamierzałem aż tak walczyć o Twoja
uwagę, nie masz się o co martwić.- zaśmiał się czym zbił mnie z tropu.- Po
prostu wsiądź do auta nie dbając o to, czy zrobiłbym coś głupiego gdybyś tego
nie zrobiła czy też nie.-uśmiechnął się i chwycił za pasek mojej torby
ściągając ją z mojego ramienia.
- Harry nie chce Cię wykorzystywać ani nic
z tych rzeczy.-marudziłam idąc za nim.
- 'Nic z tych rzeczy'- powtórzył po
mnie-odwożę Cię do domu z własnej woli, bez żadnych korzyści, no i kto mówi, że
nie chce być wykorzystany? -zaśmiał się znów zatrzymując się obok czarnej i
dużej Kii. Włożył swoje zakupy, oraz moja torbę i podszedł do drzwi od strony
pasażera otwierając je przede mną. Czułam, że moje oczy będą dziś nadwyrężone,
od ciągłego przewracania nimi. Usadowiłam się na siedzeniu, czekając aż chłopak
wyjedzie z podjazdu. Razem z uruchomieniem silnika włączyło się radio, a z
głośników poleciały delikatne dźwięki muzyki klasycznej. Spojrzałam na niego z
rozbawieniem. Nie byłam typem dziewczyny wstydzącej się obecności chłopaka ani
swojego zdania.
- Muzyka klasyczna? Nie spodziewałam się
tego po osobie regularnie odwiedzającej klub z tańcem na rurze.-założyłam ręce
na piersiach .
- Allie wielu rzeczy byś o mnie nie
powiedziała.-pokręcił głową i zacisnął palce na kierownicy.- Mogę zmienić
muzykę jeśli chcesz.
- Mi to nie przeszkadza.-uśmiechnęłam się.
- No więc powiedz mi, gdzie mam Cię
zawieźć.
- Czy Ty na prawdę miałaś zamiar iść na
pieszo tyle do domu?
- A dlaczego nie? - podniosłam brew do
góry.
- Ponieważ to cholernie daleko, a Twoja
torba wcale nie należała do lekkich.
- Ta torba w zestawieniu w moim życiu
tutaj jest leciutka niczym piórko.- puściłam mu oczko.
- Początek ciekawie się zapowiada.- mruknął
bardziej do siebie niż do mnie.
- Początek czego?- zapytałam mimo
wszystko.
- Znajomości?
-Jeszcze nic się nie zaczęło.- zsunęłam
się lekko z siedzenia i spojrzałam na niego z pewnym uśmiechem na twarzy.
- A kiedy się zacznie?- wszedł do gry.
- Kiedy postarasz się, abym ja chciała
żeby się zaczęła.- wzruszyłam ramionami patrząc przed siebie.
- Jesteś skomplikowana.- zaczął marudzić.
- Czy ktoś Ci kiedyś powiedział, że z
kobietami jest łatwo?
- Wręcz przeciwnie.
- Więc trzymaj się tego, czego pragniesz a
może kiedyś się opłaci.- uszczypnęłam go w udo i sięgnęłam po telefon
odbierając SMSa od Coco.
Podjechaliśmy pod moja kamienice, po kilku
wskazówkach. Harry wyszedł z auta zapewne z chęcią otworzenia drzwi także dla
mnie, ale ja chwyciłam za klamkę zaraz po nim, czym zmusiłam go do zatrzymania
się przy bagażniku. Wyciągnął moje rzeczy i podał mi je.
- Grzeczna dziewczyna by
podziękowała.-powiedział.
- Nigdy nie mówiłam, że jestem
grzeczna.-odwróciłam się i weszłam do klatki.
Wchodząc po schodach śmiałam się z mojego
położenia. Nie chcę się o nim myśleć, po czym wsiadam do jego samochodu jak
idiotka. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, po czym zachęcam go do starania się
o naszą znajomość. Nie chcę, żeby siedział w mojej głowie, ale rozpamiętuje nasze
dzisiejsze spotkanie. Usiadłam na blacie w kuchni jedząc bułkę i jogurt i
zaczęłam śpiewać słowa piosenki która akurat leciała na mtv. Panu Harremu
dziękujemy już za dziś, koniec.
Godzinę później przyjechała po mnie Coco
na próbę. Nie powiedziałam dziewczynom o moim dzisiejszym spotkaniu, przecież
to nic ważnego.
Claudia stanęła przy rurce.
- A co gdyby podczas występu któraś z nas
zeszła ze sceny i pocałowała podstawioną przez nas osobę? Wiecie, jaki byłby
szał?- ogłosiła wszystkim swój nowy pomysł.
- Ja na pewno tego nie zrobię, mój by mnie
zabił.-zaśmiała się Coco, która rozciągała się na podłodze.
Pod scenę podszedł Jake, kelner.
- Zgłaszam się na ochotnika.- uśmiechnął
się szeroko. - Która się odważy?- zeskoczyłam ze sceny stając obok niego i chwytając
go za kark z zaskoczenia łatwo zniżyłam go do swoich ust i pocałowałam. Kiedy
odsunęłam się od niego, był lekko zszokowany.
- Ja to zrobię.- spojrzałam na niego z
triumfem na twarzy.
Dookoła rozległy się śmiechy, piski i
oklaski. Dygnęłam i wróciłam na rurkę.
- Bądź gotowy, Jake.- mrugnęłam do
niego.
Próba zleciała szybko, a przygotowania do
dzisiejszego wyjścia były bardzo ekscytujące. Dziewczyny jedna przez drugą podniecały
się pocałunkiem z Jakiem.
Nareszcie nadeszła chwila kiedy wychodzimy na scenę. Cały czas widziałam jak Jake kręci się po sali z dużym uśmiechem oczekując swojego momentu. Oczywiście od samego początku widziałam Harrego, który siedział ze swoimi znajomymi ciągle się śmiejąc. Pod koniec naszego show puściłam rurke i zeskakując ze sceny podobnie jak wcześniej podeszłam do Jake i pocałowałam chłopaka, pozwalając mu tym razem także się wykazać. Uśmiechnęłam się szeroko i wracając na swoje miejsce patrzyłam przed siebie. Stając obok dziewczyn spojrzałam na twarz Harrego. Ku mojemu zdziwieniu nie była zasmucona tylko zaintrygowana. Zeszłam ze sceny a w głowie miałam jedno pytanie. Czy On nie powiedział mi dziś, że ja jestem skomplikowana?
Nareszcie nadeszła chwila kiedy wychodzimy na scenę. Cały czas widziałam jak Jake kręci się po sali z dużym uśmiechem oczekując swojego momentu. Oczywiście od samego początku widziałam Harrego, który siedział ze swoimi znajomymi ciągle się śmiejąc. Pod koniec naszego show puściłam rurke i zeskakując ze sceny podobnie jak wcześniej podeszłam do Jake i pocałowałam chłopaka, pozwalając mu tym razem także się wykazać. Uśmiechnęłam się szeroko i wracając na swoje miejsce patrzyłam przed siebie. Stając obok dziewczyn spojrzałam na twarz Harrego. Ku mojemu zdziwieniu nie była zasmucona tylko zaintrygowana. Zeszłam ze sceny a w głowie miałam jedno pytanie. Czy On nie powiedział mi dziś, że ja jestem skomplikowana?
~~~
Matko bardzo Was przepraszam, że nie
pisałam tak długo, ale byłam na koncercie Eda i nie miałam dostępu do
komputera! Jako rekompensatę następy rozdział pojawi się już w weekend :)
Mam nadzieję, że podoba się Wam tok
wydarzeń i jestem ciekawa czy wiecie jak to się pędzie dalej rozwijać! Mam
wiele pomysłów i czekam, na wasze opinie!
Jeśli przeczytałaś/eś skomentuj!
All the love <3
Ja tam lubie kazdy twoj rozdzial i czekam juz na nastepny. Jestem w cholere ciekawa co sie dalej wydarzy
OdpowiedzUsuń@Daria_Officiall
Ojeju to ff jest cudowne hjdghudrify czekam na następne rozdziały :) mogę zostać informowana? :) @aksqa
OdpowiedzUsuńOmg! Omg! Co raz więcej rozmów z Harrym i więcej spotkań i więcej Harry'ego a jak więcej jest to ja chcę więcej rozdziałów i więcej. Uwielbiam tego bloga chcę wiedzieć już co masz w planach na dalszy ciąg ja chcę next mnie to nie obchodzi prywatne życie trele morele ja chce rozdział. Kocham cię bardzo mocno i chcę next i powdzenia dalej z weną w dalszych rozdziałach
OdpowiedzUsuństrongerharrystyles.blogspot.com
Akcja się rozkręca fjcdgjvkud :) Cudo :)
OdpowiedzUsuń